Warto przeczytać, polecam!

Odmiana przez przypadki - recenzje

Nieopanowany optymizm czyli prosta recepta Hanny Cygler na szczęście.

Ze wstydem przyznaję, że po książkę Hanny Cygler (a tak naprawdę Anny Kanthak) sięgnęłam po raz pierwszy. Autorka ma już na koncie 11 tytułów, ale jakoś nie złożyło się. Niewiele zatem wiem o wcześniejszych losach rodziny Halmanów i jak się okazało - nic nie szkodzi. Można bowiem kilka tytułów potraktować jak sagę rodzinną, ale można też przeczytać dowolną powieść i poczuć się usatysfakcjonowanym. Zaświadcza to o dobrym warsztacie pisarki.

Rzecz dzieje się współcześnie, dla mnie nawet - tu i teraz, bowiem autorka jest gdańszczanką (ja - gdynianką) i umieściła akcję swojej ostatniej powieści min. w Trójmieście, w ostatnich latach. Nie to jest jednak najważniejsze. Jej bohaterowie żyją pełnią życia! Są autentyczni. Zakochują się, czasem nie w tym, w kim trzeba, kochają, zdradzają, chorują, są prześladowani, dorabiają się, mają dzieci - czasem też przedwcześnie... Wreszcie, opłakują bliskich. Ale w każdej sytuacji, prędzej czy później, znajdują swoją dobrą, właściwą drogę, nasyceni optymizmem autorki. Hanna Cygler każe im drążyć niedomówienia, szukać właściwych rozwiązań, naprawiać błędy.
Tempo akcji jest doprawdy zawrotne. Zosia Halman, matka 11-letniej Wiktorii (córki Halmana) i dwuletniego Tośka (syna Franka Reinerta) dopiero co zostaje wdową po zastrzelonym Reinercie, a już za chwilę wraca do pierwszego męża - Witka Halmana.
Ten jako gwiazda telewizyjnego dziennikarstwa pakuje się naturalnie w kłopoty i marzenia o sielance rodzinnej z mamą, tatą i dwójką dzieci trzeba odłożyć na czas jakiś. Ktoś paskudnie wrabia Halmana na antenie, co kończy się zawaleniem całej kariery. Na szczęście Zosia posiada hotel i restaurację, talent do biznesu, a przy okazji mnóstwo przyjaciół i krewnych, którzy, tak się składa, zawsze szukają u niej rady i pocieszenia. Rodzina jest liczna, bo to i pierwsze żony, i drudzy mężowie, i dzieci z rozmaitych etapów tych związków, ale wszyscy żyją w zgodzie, zarażając czytelnika pragnieniem doświadczania podobnych uczuć. Trochę może zażartowałam, ale proszę mi wierzyć, nie ma takiej wpadki życiowej, na którą pogodna i optymistycznie nastawiona do życia (tak przynajmniej po lekturze jej książki mi się wydaje) Hanna Cygler nie miałaby plastra miodu. Czyta się więc to przyjemnie i odłożyć się nie chce.

Autorką recenzji jest Anna Jaszowska, tekst ukazał się 8 stycznia na stronach serwisu NaszeMiasto.pl

Tekst ze strony wydawnictwa Rebis