Warto przeczytać, polecam!

Dobre geny - recenzje

Hanna Cygler, Dobre geny, Rebis, Poznań 2011.

 

Piękna, jasna, pełna nadziei i nadmorskiej bryzy opowieść o tym, że uczciwość się opłaca. Nawet dzisiaj.

Marta Wenta, młoda i ambitna bizneswoman, powoli zaczyna stawać na nogi w życiu zawodowym. Mało tego wszystko wskazuje na to, że zaczyna robić prawdziwą karierę. Przenosi się z Gdańska do wiecznie pędzącej Warszawy, obejmuje stanowisko wiceprezes państwowej agencji, a życie zawodowe zaczyna nabierać zawrotnego tempa. Pełna wiary w powodzenie przedsięwzięcia, nauczona uczciwości i sumienności, pracuje z wielkim oddaniem. Skupiona na żarliwym wypełnianiu obowiązków, nie zauważa, że mimowolnie zostaje uwikłana w krajową aferę polityczną. Z dnia na dzień, podczas swojej nieobecności w Warszawie, zostaje usunięta ze stanowiska, bez żadnego uzasadnienia. To dopiero początek życiowych komplikacji Marty. W ukochanym Gdańsku, który kojarzy jej się z najpiękniejszymi latami dzieciństwa, powrócą do niej przykre doświadczenia przeszłości.


Nieustanna, mordercza praca, środowisko pełne fałszu, w którym nie można zaufać nikomu oprócz siebie, akcje, obligacje, inwestycje, afery polityczne i lobbingowe. Czy w świecie, w którym nic nie powstrzyma nikogo od pomnożenia kapitału, w którym zarządza się zasobami ludzkimi, zapominając o tym, że to po prostu ludzie, a priorytetem są powodzenie inwestycji i realizacja projektu, znajdzie się jeszcze miejsce na prawdziwe uczucia? Uzbrojona jedynie w „Dobre geny” i wiarę w ludzi Marta będzie musiała zmierzyć się z agresywnym światem pełnym zawodowych pułapek, który za wszelką cenę będzie próbował nadwerężyć jej moralny kręgosłup.


To już dwunasta powieść autorki, która swoim życiorysem mogłaby spokojnie obdzielić kilka osób. Zaskakujące zwroty akcji, nieco politycznej intrygi, rozbudowane wątki obyczajowe i miłosne, ale przede wszystkim – prawdziwi i wyraźnie nakreśleni bohaterowie z krwi i kości. Rodzinne sekrety, bolesne wspomnienia i tak często dzisiaj skrywana potrzeba zwyczajnej ludzkiej bliskości. Jednym z bohaterów tej pełnej wiary w człowieka powieści jest bez wątpienia Gdańsk – sportretowany pięknie i świetliście.


Powieść, przy której łapie się oddech i naprawdę się odpoczywa. Z powodzeniem można ją polecić nie tylko „napływowym” w Warszawie, bo pomaga uwierzyć. Na nowo. Wiem coś o tym – nie jestem stąd.

 

Kasia Woźniak

Hanna Cygler sama siebie określa jednoznacznie jako autorkę romansów.  W świadomości przeciętnego czytelnika romans kojarzy się z historią schematyczną, nieskomplikowaną, odwołującą się do dość prymitywnego wyobrażenia o romantycznym uczuciu.  Muszę z przykrością wyznać, że sama uległam stereotypom i biorąc do ręki „Dobre geny” spodziewałam się powieści standardowej, podczas której być może uronię łezkę, może nawet serce zabije mi szybciej i pomarzę o miłości, jaką spotyka się tylko w książkach, ale o której zapomnę równo z przewróceniem ostatniej kartki.

Pomyliłam się. Zostawmy określenie autorki; nazywajmy jej powieść romansem, ale odczarujmy gatunek, zburzmy stereotyp, jaki wokół niego narósł. Hanna Cygler pisze o miłości, ale nie ma w tym taniego sentymentalizmu, nie ma cukierkowatości ani łatwych łez.  Jej bohaterowie to postacie żywe, prawdziwe, ludzie, z którymi można się zidentyfikować. Marta, wokół której osnuta jest intryga, jest ponad czterdziestoletnią kobietą z bagażem gorzkich życiowych doświadczeń,  która niemal osiąga sukces. Niemal, bo z dnia na dzień jej kariera rozpryskuje się jak bańka mydlana.  Następuje nawrót zaburzeń psychicznych i Marta musi łykać tabletki, żeby zachować względną równowagę.  Mężczyźni, którzy zbliżają się do niej,  nie przypominają książąt z bajki. To postacie niejednoznaczne,  o których wielokrotnie będziemy zmieniać zdanie. Czy Karol to ciepły romantyk, zakochany aż do bólu (to nic, że trochę niski) czy też bezwzględny intrygant? A Eryk? Czego chce od Marty? Miłości aż po grób? A może pragnie wykorzystać ją do własnych brudnych celów? Moją ulubioną męską postacią pozostaje jednak Jurek, pierwsza miłość Marty. Czarny charakter? Człowiek, który zburzył marzenia? A może po prostu godny zaprawionego lekką pogardą współczucia nieudacznik?

Hanna Cygler pisze nie tylko o relacjach damsko-męskich.  Zgrabnie wplata wątki kryminalne, porusza temat zależności w świecie pracy czy stosunków między rodzicami a dziećmi (również dorosłymi).  Ta ostatnia kwestia szczególnie mnie zainteresowała, prawdopodobnie ze względu na bardzo wyrazistą postać matki Marty.

Powieść Hanny Cygler to literatura popularna w najlepszym sensie tego słowa. Bez trudu może przeczytać i zrozumieć ją każdy. Nie ma w niej jednak irytujących uproszczeń i banałów, nie ma cukierkowatych postaci ani stereotypowych rozwiązań.

 

Magdalena Zimniak, autorka "Willi" i "Pokoju Marty", blog:http://magdalena-zimniak.blog.onet.pl/Hanna-Cygler-Dobre-geny,2,ID451042602,n