Warto przeczytać, polecam!

Bratnie dusze - recenzje

Bluszcz, marzec 2012

Książki, magazyn literacki, kwiecień 2012

 

Bratnie dusze - recenzja

Mówią, że nie szata zdobi człowieka. Nie zdobi. Mówią, że okładka w książce nie jest najważniejsza. Nie jest. Mówią też jednak, że pierwsze wrażenia jest najważniejsze. I tak było ze mną w przypadku książki Bratnie dusze Hanny Cygler. Miałam opory, żeby po nią sięgnąć, chociaż dzisiaj już nawet nie potrafię powiedzieć, skąd się wzięły. Przekonała mnie okładka. Nie, nie jest mega magiczna. Jest ciekawa i zatrzymuje wzrok, zapraszając do poznania zawartości.
 
Weronika, Aldona i Michalina, pomimo różnicy wieku oraz diametralnie różnych charakterów, są przyjaciółkami. Łączy je miłość od sztuki. Weronika i Aldona tworzą ją, są malarkami, Miśka zaś pisze o niej jako dziennikarka kulturalna. Pewnego dnia w życie kobiet wkracza Marek Marczyński, wraz z ogromnym bagażem tajemnicy. Aldona, schwytana w sidła miłości i namiętności odsuwa się od najbliższych osób. W tym samym czasie Weronika również ulega sile namiętności. Na skutek romansu rozpada się jej szczęśliwa rodzina. Miśka tymczasem, walcząc z przeciwnościami losu oraz chronicznym brakiem czasu podejmuje walkę o przyjaźń i przyjaciółki. Czy złamana noga Aldony oraz nagłe pojawienie się krytyki obrazów Weroniki są kwestią przypadku, czy ktoś dopomógł losowi? I kim tak naprawdę jest tajemniczy Marek Marczyński, który wzbudza niepokój już od chwili pojawienia się na kartach powieści? Po odpowiedź na te i wiele innych pytań odsyłam do książki Bratnie dusze.
 
Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na sposób, w jaki Hanna Cygler wykreowała swoich bohaterów. Każda postać jest inna, każda stanowi indywidualność, posiada cechy charakterystyczne dla siebie, a jednocześnie każda jest ludzka. W Bratnich duszach nie ma ideałów, wzorów, które należy naśladować ani niepodważalnych autorytetów. Są ludzie i ich słabości, co sprawia, że fikcyjne postacie są czytelnikowi bliskie, chętnie spotkałby je na ulicy i porozmawiał jak z sąsiadem. Z mistrzowską wręcz precyzją została wykreowana Michalina. Niby kobieta fatalna, niby pechowiec, niby trochę egoistka, niby niezdara, ale właśnie przez to przesympatyczna, zabawna i dziwnie mi bliska osoba.
 
Akcja Bratnich dusz nie jest oderwana od problemów społecznych. Pojawia się tu wzmianka o likwidacji stoczni Gdańskiej oraz problem bezrobocia ludzi, którzy tam pracowali. Artyści, aby zdobyć środki, niezbędne do życia nie mogą się w całości poświęcić sztuce. Redukcja etatów dotyka również dziennikarzy. Życie bohaterów jest podporządkowane pracy, więc tak bardzo bliskie współczesnemu czytelnikowi.
 
Bratnie dusze to powieść obyczajowa z nutką romansu, szczyptą sensacji, odrobiną zabawy detektywistycznej oraz całą gamą emocji, zdobywających serce czytelnika. Jest to opowieść o przyjaźni, która nie boi się poświęceń, o marzeniach, pragnących spełnienia pomimo przeciwności oraz o ludzkich słabościach, które składają się na prawdziwe człowieczeństwo. Lektura obowiązkowa dla miłośników dobrej literatury.
 
Aneta Rzepka, autorka, blog: http://recenzje-elwira.blogspot.com/2012/08/bratnie-dusze.html