Warto przeczytać, polecam!

Grecka mozaika

Grecką mozaikę” czyta się doskonale. Zawiłości historii wspaniale wygładza przemyślana narracja, historie przeplatają się ze sobą równomiernie, tak, że nie sposób się którąś znudzić, kolejne opowieści rzucają coraz więcej światła na przyczyny dokonywanych przez bohaterów wyborów, nie raz całkowicie zaskakując. A to, co zapamiętam na bardzo długo, to ciepłe, nieco wakacyjne, ale przede wszystkim optymistyczne wrażenie, jakie lektura po sobie zostawiła. Na koniec cytat, który zapadł mi szczególnie w pamięć. Cytat, którego treść proponuję przepisywać na receptę każdemu, bez wyjątku. „Nie było jednak sensu rozmyślać, co te antyczne tkaczki uknuły sobie na jej temat. Trzeba było żyć! I to jak najpiękniej i najradośniej!”


Gosia Marcinkowska-Swojak Po przecinku

 

Grecką mozaikę” czyta się doskonale. Zawiłości historii wspaniale wygładza przemyślana narracja, historie przeplatają się ze sobą równomiernie, tak, że nie sposób się którąś znudzić, kolejne opowieści rzucają coraz więcej światła na przyczyny dokonywanych przez bohaterów wyborów, nie raz całkowicie zaskakując. A to, co zapamiętam na bardzo długo, to ciepłe, nieco wakacyjne, ale przede wszystkim optymistyczne wrażenie, jakie lektura po sobie zostawiła. Na koniec cytat, który zapadł mi szczególnie w pamięć. Cytat, którego treść proponuję przepisywać na receptę każdemu, bez wyjątku. „Nie było jednak sensu rozmyślać, co te antyczne tkaczki uknuły sobie na jej temat. Trzeba było żyć! I to jak najpiękniej i najradośniej!”

Małgorzata Tomaszek  dlalejdis.pl

Autorka wielokrotnie pokazała, że prawdziwą siłą jej powieści jest umiejętne wplatanie przeżyć wiarygodnych bohaterów w szersze tło historyczne, w tym przypadku są to dzieje komunistycznej Polski i emigrantów, próbujących ułożyć sobie w niej życie. Przeplatające się równomiernie historie tworzą spójny obraz dramatycznych losów greckiej rodziny, w której każdy wybór niesie za sobą fatalne konsekwencje. Kolejną zaletą powieści są bohaterowie, każda z postaci ma swoją biografię, dopracowaną i przez to wiarygodną, motywacje działań są przedstawione realistycznie, przez co mamy wrażenie obcowania z pełnokrwistymi ludźmi, a nie tworami literackimi.

Niezwykle trafnie dobrany tytuł sugeruje łączenie różnych wątków, odmiennych elementów tworzących spójną całość. Korfu, Bieszczady, Gdańsk i Kraków stają się elementami mozaiki pokazującej, jak dziwnie potrafią się łączyć losy ludzkie, nawet tak pozornie różnych ludzi, jak młoda Polska i grecki biznesmen. Po raz kolejny Cygler udowodniła, że doskonale  tworzy klimatyczne powieści, w których bez problemu porusza się między różnymi płaszczyznami czasowymi. Profesjonalizm autorki przejawia się także w pieczołowicie odwzorowanych realiach, szczególnie widocznych w topografii Krakowa lat siedemdziesiątych. Wielowątkowa opowieść trzyma się w ryzach i nie ma w niej zbędnych elementów.

Agnieszka Lingas-Łoniewska

Portal: Czytajmy polskich autorów

 

 

 

W cudzym domu

Na spotkaniach autorskich mówi się o Hani Cygler, że to „kobieta pełna tajemnic” i nie ma w tym określeniu niczego przesadzonego. Jak z kapelusza magika, wyskakują informacje, które mogą wbić w fotel: była gościem na przyjęciu u księcia Karola, ktoś ją widział w towarzystwie dwóch polskich szpiegów w jakimś pubie, jest jedną z postaci tworzących kapitułę Festiwalu Literatury Kobiecej, upiera się, że pisze romanse, pisze tylko po trzy strony dziennie i spod jej pióra wypływają same bestsellerowe historie!

 

Niedawno miałam możliwość zapoznać się z jej nową powieścią „W cudzym domu”. Przyznam, że już wcześniej, zanim otworzyłam pierwszą stronę, urzekła mnie okładka, gdzie dumnie wyprostowana kobieta w sukni a’la Scarlett O’Hara, z desperacją idzie w nieznane.

Jak wspomniałam, Hania uważa, że pisze „romanse” i dużą wagę przykłada, by tak właśnie określać jej powieści. Pewnie więc złamię jej serce, jeśli powiem, że dla mnie jej książka to świetna powieść obyczajowo – historyczna w romansem w tle. I teraz proszę o chwilę cierpliwości, ponieważ już wszystko wyjaśniam.

Powieść przeniesie nas do świata dziewiętnastego wieku, gdzie młode panny nie mogą same poruszać się po ulicach, jak również decydować o swoim wykształceniu, czy wybranku. Wszystko jest tu namacalne i plastyczne: czujemy świat dziewiętnastego wieku, gdzie kolej wypuszcza kłęby dymu z komina, ulice są tłoczne od powozów i dorożek, suknie niewygodne i szeleszczące, a pierwszy zainstalowany telefon wydaje się wręcz czarcim dziełem. Hania, z rozmachem operuje plenerami: mamy Paryż, mamy Polskę, świetnie odmalowaną drogę męki na Sybir. Miasta i wsie, spotkania w konspiracji, więzienia, salony, dworki, jak również łąkę, na której Luiza Sokołowska, główna bohaterka powieści, pierwszy raz z uwagą patrzy w oczy Joachimowi Hallmanowi.

hanna_cygler„W cudzym domu” to historia wielowątkowa, które to jednak historie krzyżują się ze sobą, tworząc bardzo ładny splot. Na prowadzenie wysuwa się opowieść o młodej, energicznej kobiecie, Luizie, która wraca do domu matki po czasie spędzonym z zakonie na nauce. Zachwyca ją Paryż: wielobarwne stroje kobiet, wielkość miasta oraz jego ogromne możliwości. Planuje dalej studiować i z czasem się zakochać, jednak matka przyszykowała jej niespodziankę: znalazła córce wybranka, raczej przerażającego dla dziewczyny. Trzeba przyznać, że autorka potrafi świetnie kreować złych bohaterów, a w jej powieści jest ich kilku. Zachwyciła mnie postać drugiego z nich, radcy Szuszkina, która jest szara, dokładnie szara a nie czarna albo biała.

Czytając powieść, zastanawiałam się, co zrobiłabym na miejscu Luizy, która przez moment miała świat u swoich stóp, a chwilę później straciła panowanie nad swoim życiem? Dzisiaj mogłaby wyprowadzić się z domu matki, odesłać adoratora i pójść do pracy, jednak trzeba pamiętać, że w czasach opisanych w powieści, młode panny nie mogły decydować o swoim losie. Luiza więc stała się emancypantką, biorąc życie w swoje ręce i decydując się na śmiały krok, by uciec od wymuszonego ślubu.

Powieść Hani porusza się według schematu romansu, jednak nic tu nie jest płaskie i przewidywalne. Bardzo podobała mi się Rozalia, która jest bohaterką drugoplanową, a która przypominała mi wspomnianą już raz Scarlett O’ Hara, gdy wdarła się do więzienia, walczyć o swojego ukochanego.

Oczywiście galerii bohaterów mamy więcej, a świat odmalowany przez Hanię jest naprawdę wielobarwny. Zaskakujące sploty akcji, sprawnie obrysowane plenery, emocje bohaterów oraz miłość – wszystko to sprawia, że książkę się pochłania. Aż ciężko mi wyobrazić sobie, jak wiele wysiłku musiała włożyć autorka w przygotowanie się do napisania tej powieści. Historia nie jest tu bowiem potraktowana po macoszemu, albo spłycona. Jeśli chcemy znaleźć się w świecie dziewiętnastego wieku, właśnie tam się znajdziemy i nie będzie mowy o pomyłce. Każda rzecz, każde historyczne wydarzenie jest bowiem zbudowane w oparciu o fakty, więc książka „W cudzym domu” może też stanowić ciekawe kompendium wiedzy o obyczajowości tamtych lat.

Małgorzata Warda (pisarka)

 
 
 
"Powieści, których akcja dzieje się w realnych, niewyimaginowanych miejscach, zajmują na mojej osobistej liście nader wysoką pozycję. A jeśli jeszcze akcja dzieje się w mocno osadzonych realiach historycznych, to jest to dla mnie niewątpliwy plus. I jeżeli w takiej opowieści pojawią się jeszcze wątki miłosne, uczuciowe, wątki tragiczne, bolesne, to mogę stwierdzić, że lektura idealnie trafia w mój gust. 
 
Taką ucztę czytelniczą zaserwowała mi Hanna Cygler swoją najnowszą powieścią „W cudzym domu”, wydaną przez wydawnictwo Rebis. To prawdziwy wehikuł czasu, dzięki któremu możemy znaleźć w końcowych latach XIX wieku i powędrować ulicami Paryża, Berlina, Gdańska, Warszawy, znajdującej się pod rosyjskim zaborem, ruszyć w katorżniczą drogę na Sybir i przekonać się, że ludzie zawsze kochali, walczyli, knuli, kłamali i pragnęli. Czego? Tego samego, co i teraz. Majątku, władzy, a niektórzy po prostu… miłości. 
 
Poznajemy cały wachlarz różnorakich postaci, tych złych i tych dobrych. Piękną Luizę, która ucieka przed niechcianą ofertą małżeństwa. Joachima, który zostaje wmanewrowany w niebezpieczne sytuacje przez ludzi, których uważał za przyjaciół. Rozalię, która w imię przyjaźni jest w stanie poświęcić prawie wszystko. Szuszkina, który myślał, że już nic dobrego go w życiu nie czeka. I wiele innych ludzi, którzy uwikłani w carską zawieruchę starają się po prostu przetrwać.
 
Hanna Cygler stworzyła niezwykle obrazową i wciągającą opowieść o ludziach, ich pragnieniach, ich niskich niekiedy instynktach, a także o prawdziwej miłości, która czasami przybiera różne formy i nie zawsze jest od razu rozpoznana i widoczna. Powieść ujmuje stylistyką, gładką, intrygującą, akcja rozwija się dynamicznie, nie pozwalając na chwilę wytchnienia. Do tego świetnie ukazane realia historyczne-to wszystko sprawia, że „W cudzym domu” czyta się niezwykle intensywnie. Gorąco polecam tę powieść, to prawdziwa gratka dla wielbicieli dobrej książki obyczajowej, romansu i realiów polityczno-historycznych. Dla mnie-genialna!
 
Agnieszka Lingas-Łoniewska (pisarka)
 
 

"Cudzym domu"

http://www.zseit.jgora.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=260

 
"Chciałabym polecić  ostatnio wydaną, najnowszą książkę Hanny Cygler "W cudzym domu", gdyż jestem pod ogromnym wrażeniem tej wyjątkowo przemawiającej do serc historii , która chociaż przepełniona głębokim dramatyzmem, prowadzi jednak czytelnika  do satysfakcjonującego Happy - Endu. Głównych bohaterów,z ich słabostkami i wewnętrznymi rozterkami nie sposób nie polubić.

Romans, powieść sensacyjna, historyczna, czy może obyczajowa?W tej książce mamy dosłownie wszystko.

Najbardziej urzekł mnie sposób przedstawienia relacji polsko - niemiecko ?rosyjskich i spojrzenie autorki na państwo, którego podczas trwania akcji nie umieszczano na żadnych mapach.

Kim byli szukający swojej tożsamości  ludzie, którzy zamieszkiwali  ówczesne tereny rozdartej przez zaborców Polski? Kraj, w którym nie brakowało marzycieli,cwaniaków i karierowiczów, jak również trochę oderwanych od rzeczywistości jednostek szukających właściwej drogi i szansy na zbudowanie sobie godziwego życia. 

Z dużym zadowoleniem przyjęłam fakt, że w tej powieści nie ma wyraźnego podziału na wyjątkowo pozytywne jednostki i typowo czarne charaktery. Pisarka, starając się zarówno nie oceniać,jak i nie usprawiedliwiać swoich bohaterów, często w wątkach pobocznych zwięźle przedstawia motywy ich nie zawsze etycznego postępowania.

Bardzo polubiłam Rozalię z jej wybuchowym temperamentem, jak również "mieszańców", Luizę i Joachima,którzy musieli dokonywać wyjątkowo trudnych wyborów w życiu.

Od tej powieści trudno się oderwać. Wciąga już od pierwszych stron.

Lata osiemdziesiąte XIX wieku pani Cygler przedstawia obrazowo i  bardzo realistycznie.  Czytając można mieć wrażenie, że ogląda się burzliwy, przepełniony zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi  emocjami  film kostiumowy, w którym intrygi i tajemnice aż się proszą, żeby dotrwać do całkowitego ich wyjaśnienia i zdemaskowania prawdziwych zdrajców.

Lekkim językiem, w wyjątkowo ciekawy sposób pisarka przybliża czytelnikowi epokę, w której przeciętnemu Polakowi bardzo trudno się odnaleźć. 
Kto powinien przeczytać tę książkę? W moim przekonaniu jest to powieść, która trafi do każdego, jeżeli tylko lubi on czytać.

Jedni zwrócą zapewne uwagę na świetną fabułę wplecioną w przepełniony fatalizmem  XIX wiek , inni może bardziej skoncentrują się na trochę pobocznym wątku sensacyjnym, a zapewne większość kobiet, niezależnie od wieku, będzie przeżywać bardzo skomplikowane historie miłosne. Mężczyznom natomiast warto polecić bardzo umiejętnie poprowadzoną intrygę spiskową, której zakończenie zapewne niejednego zaskoczy".

 


Poleca MN
 
http://czytajcie.blogspot.com/2013/02/hanna-cygler-w-cudzym-domu.html

"Hanna Cygler napisała romans historyczny, który podbił moje serce. I chociaż pisarka ma grono wiernych czytelników, które zawdzięcza swoim współczesnym powieściom, to w mojej pamięci zostanie na dobre dzięki tej właśnie książce. W świecie, który przywołała, a który odszedł do historii, odnalazła się bowiem znakomicie. 
 
Wiele w tej książce postaci, wiele wątków i miejsc. Jest Polska, Francja, Sybir. Jest historia, polityka, ale także miłość i zdrada. Spiski i intrygi. Fatum, przeznaczenie, nadzieja na lepszy los. I wiele odniesień do naszej tradycji – również tej literackiej - oraz polskości szeroko rozumianej.
 
Hanna Cygler idzie w tej książce utartym torem i miłosnemu wątkowi, który „ciągnie” Luiza Sokołowska, podporządkowuje wszystkie inne. Nawet jeśli wyemancypowana, niezależna Luiza, która ucieka "narzeczonemu" niemal sprzed ołtarza może się wydawać postacią mało oryginalną i jakby skądś znaną, to z pewnością podnosi ona temperaturę powieści. Świetnie dopełniają tę postać inni bohaterowie – szczególnie płci męskiej; wyraziści, pełnokrwiści, charyzmatyczni.
 
XIX-wieczny świat jest barwny, fascynujący i... chwilami bardzo bliski. Szczególnie tam, gdzie chodzi o emocje. Historia i polityka to bowiem tylko tło wielkich namiętności, które targają bohaterami. Akcja jest dynamiczna, uczucia gorące, czyta się więc tę książkę znakomicie; jak przystało na dobry romans historyczny.  
 
Ale to, co mnie najbardziej ujęło, to pasja i wnikliwość, z jaką autorka przywołuje historię; zawikłaną, niejednoznaczną. Trudne zadanie, którego podjęła się pisarka zaprocentowało. Czyta się tę książkę lekko i przyjemnie, ale w pamięci zostaje znacznie więcej niż wspomnienie miłosnej intrygi. I tym bardziej chylę czoła przed Hanną Cygler"
Magdalena 

Deklinacja męska/żeńska

24 sierpnia 2012

  

W drugiej części trylogii z Zofią Knyszewską w roli głównej jesteśmy świadkami końca komunizmu i rodzącej się powoli demokracji. Witek, kiedyś przyjaciel ukochanego Marcina i od początku obiekt fascynacji bohaterki, decyduje się zawalczyć o swoją miłość. Wie, że nie będzie łatwo, bo konkuruje z legendą, której Zosia w swoich wspomnieniach postawiła kilka ołtarzy. Cygler w interesujący fabularnie sposób komplikuje losy głównych bohaterów, każąc im mijać się i koić poczucie straty w ramionach innych. Gdy wreszcie dojdzie do spełnienia, szczęście w miłości również okaże się nietrwałe. Uczucie łączące Zosię i Witka stanie się odzwierciedleniem tego, co dzieje się w społeczeństwie i polityce. Marzenia i nadzieje na lepsze jutro szybko zostaną zastąpione rozczarowaniem i nasyceniem wcześniej niedostępnymi dobrami materialnymi. Cygler w sugestywny sposób oddaje przeciętność i siermiężność rodzącej się demokracji, która nazbyt szybko uwierzyła we własną wielkość i zachłysnęła się wolnością. O państwo trzeba dbać, tak samo jak o miłość. Piękne uczucie zamienia się w ciąg nieporozumień, wyrzutów, niechęci i wzajemnych pretensji. Zamiast próby odczarowania zła coraz częściej pojawia się obojętność, samotność i namacalna wręcz pustka. Jeden błąd może przekreślić wszystko. Zosia i Witek przekonują się, że wiara w dobre jutro nie wystarczy, że to, co dzieje się w teraźniejszości, procentuje w przyszłości, że dobro, radość i spełnienie bardzo łatwo zastąpić brzydotą i smutkiem. Czy bohaterowie będą chcieli jeszcze być razem? Czy uda im się zapomnieć? Czy ocalenie, które wiąże się z koniecznością nie tylko przemiany w życiu prywatnym, ale i w przestrzeni publicznej, jest jeszcze możliwe? To wszystko okaże się zapewne w trzeciej części…

Bernadetta Darska, Blog krytycznoliteracki

Trylogia

Przeczytałam wszystkie trzy części trylogii o losach Zosi Knyszewskiej i każda z nich w miarę czytania coraz bardziej mnie fascynowała. Historia, która została opowiedziana w książkach: "Tryb warunkowy", "Deklinacja męska/żeńska" i "Przyszły niedokonany" opowiada o komplikacjach życia, nie tylko uczuciowego, Zosi, z którą może się utożsamić każda kobieta. Historia ta wywarła na mnie takie wrażenie, że po dzień dzisiejszy przypominam sobie i analizuję wydarzenia z życia Zosi. Lektura ta niejednokrotnie wycisnęła łzy wzruszenia, ale i wywołała uśmiech na twarzy. Napisana jest lekkim, zrozumiałym językiem, przez co czyta się ją dobrze i trudno się od niej oderwać. Warto ją przeczytać, ponieważ zostawia po sobie niezatarte wrażenie, to nie jest historia, która "spływa jak po kaczce",  lecz powoduje, że wraca się do niej w myślach i analizuje. Gorąco i szczerze polecam.

Monika

 

Dobre geny - recenzje

Hanna Cygler, Dobre geny, Rebis, Poznań 2011.

 

Piękna, jasna, pełna nadziei i nadmorskiej bryzy opowieść o tym, że uczciwość się opłaca. Nawet dzisiaj.

Marta Wenta, młoda i ambitna bizneswoman, powoli zaczyna stawać na nogi w życiu zawodowym. Mało tego wszystko wskazuje na to, że zaczyna robić prawdziwą karierę. Przenosi się z Gdańska do wiecznie pędzącej Warszawy, obejmuje stanowisko wiceprezes państwowej agencji, a życie zawodowe zaczyna nabierać zawrotnego tempa. Pełna wiary w powodzenie przedsięwzięcia, nauczona uczciwości i sumienności, pracuje z wielkim oddaniem. Skupiona na żarliwym wypełnianiu obowiązków, nie zauważa, że mimowolnie zostaje uwikłana w krajową aferę polityczną. Z dnia na dzień, podczas swojej nieobecności w Warszawie, zostaje usunięta ze stanowiska, bez żadnego uzasadnienia. To dopiero początek życiowych komplikacji Marty. W ukochanym Gdańsku, który kojarzy jej się z najpiękniejszymi latami dzieciństwa, powrócą do niej przykre doświadczenia przeszłości.


Nieustanna, mordercza praca, środowisko pełne fałszu, w którym nie można zaufać nikomu oprócz siebie, akcje, obligacje, inwestycje, afery polityczne i lobbingowe. Czy w świecie, w którym nic nie powstrzyma nikogo od pomnożenia kapitału, w którym zarządza się zasobami ludzkimi, zapominając o tym, że to po prostu ludzie, a priorytetem są powodzenie inwestycji i realizacja projektu, znajdzie się jeszcze miejsce na prawdziwe uczucia? Uzbrojona jedynie w „Dobre geny” i wiarę w ludzi Marta będzie musiała zmierzyć się z agresywnym światem pełnym zawodowych pułapek, który za wszelką cenę będzie próbował nadwerężyć jej moralny kręgosłup.


To już dwunasta powieść autorki, która swoim życiorysem mogłaby spokojnie obdzielić kilka osób. Zaskakujące zwroty akcji, nieco politycznej intrygi, rozbudowane wątki obyczajowe i miłosne, ale przede wszystkim – prawdziwi i wyraźnie nakreśleni bohaterowie z krwi i kości. Rodzinne sekrety, bolesne wspomnienia i tak często dzisiaj skrywana potrzeba zwyczajnej ludzkiej bliskości. Jednym z bohaterów tej pełnej wiary w człowieka powieści jest bez wątpienia Gdańsk – sportretowany pięknie i świetliście.


Powieść, przy której łapie się oddech i naprawdę się odpoczywa. Z powodzeniem można ją polecić nie tylko „napływowym” w Warszawie, bo pomaga uwierzyć. Na nowo. Wiem coś o tym – nie jestem stąd.

 

Kasia Woźniak

Hanna Cygler sama siebie określa jednoznacznie jako autorkę romansów.  W świadomości przeciętnego czytelnika romans kojarzy się z historią schematyczną, nieskomplikowaną, odwołującą się do dość prymitywnego wyobrażenia o romantycznym uczuciu.  Muszę z przykrością wyznać, że sama uległam stereotypom i biorąc do ręki „Dobre geny” spodziewałam się powieści standardowej, podczas której być może uronię łezkę, może nawet serce zabije mi szybciej i pomarzę o miłości, jaką spotyka się tylko w książkach, ale o której zapomnę równo z przewróceniem ostatniej kartki.

Pomyliłam się. Zostawmy określenie autorki; nazywajmy jej powieść romansem, ale odczarujmy gatunek, zburzmy stereotyp, jaki wokół niego narósł. Hanna Cygler pisze o miłości, ale nie ma w tym taniego sentymentalizmu, nie ma cukierkowatości ani łatwych łez.  Jej bohaterowie to postacie żywe, prawdziwe, ludzie, z którymi można się zidentyfikować. Marta, wokół której osnuta jest intryga, jest ponad czterdziestoletnią kobietą z bagażem gorzkich życiowych doświadczeń,  która niemal osiąga sukces. Niemal, bo z dnia na dzień jej kariera rozpryskuje się jak bańka mydlana.  Następuje nawrót zaburzeń psychicznych i Marta musi łykać tabletki, żeby zachować względną równowagę.  Mężczyźni, którzy zbliżają się do niej,  nie przypominają książąt z bajki. To postacie niejednoznaczne,  o których wielokrotnie będziemy zmieniać zdanie. Czy Karol to ciepły romantyk, zakochany aż do bólu (to nic, że trochę niski) czy też bezwzględny intrygant? A Eryk? Czego chce od Marty? Miłości aż po grób? A może pragnie wykorzystać ją do własnych brudnych celów? Moją ulubioną męską postacią pozostaje jednak Jurek, pierwsza miłość Marty. Czarny charakter? Człowiek, który zburzył marzenia? A może po prostu godny zaprawionego lekką pogardą współczucia nieudacznik?

Hanna Cygler pisze nie tylko o relacjach damsko-męskich.  Zgrabnie wplata wątki kryminalne, porusza temat zależności w świecie pracy czy stosunków między rodzicami a dziećmi (również dorosłymi).  Ta ostatnia kwestia szczególnie mnie zainteresowała, prawdopodobnie ze względu na bardzo wyrazistą postać matki Marty.

Powieść Hanny Cygler to literatura popularna w najlepszym sensie tego słowa. Bez trudu może przeczytać i zrozumieć ją każdy. Nie ma w niej jednak irytujących uproszczeń i banałów, nie ma cukierkowatych postaci ani stereotypowych rozwiązań.

 

Magdalena Zimniak, autorka "Willi" i "Pokoju Marty", blog:http://magdalena-zimniak.blog.onet.pl/Hanna-Cygler-Dobre-geny,2,ID451042602,n

Tryb warunkowy - recenzje

Pierwsza miłość
Pierwsza miłość - czy ona istnieje? Czy ma szansę przerodzić się w trwały, poważny związek, czy może lepiej, aby pozostała na etapie zauroczenia? Zakochując się, widzimy ideał. Kochając, akceptujący również wady. Czy jednak można kochać kogoś całe życie mimo upływu lat, mimo przeciwności losu, mimo tego, że obiekt naszej adoracji krzywdzi nas?
Nie wiem jak to się mogło stać, że z twórczością Hanny Cygler zetknęłam się dopiero teraz, przy okazji lektury powieści „Tryb warunkowy”. Nie wiem, jak mogłam wcześniej nie poznać Zosi Knyszewskiej i nie patrzeć na świat jak ona - w prosty, niewinny sposób z sercem bijącym w rytm młodzieńczej miłości, bezwarunkowej i bezgranicznej.
To właśnie Zosia obdarzyła swoim uczuciem Marcina, swojego kuzyna, zaś z biegiem lat owo zauroczenie zamiast wygasać, umacniało się, tworząc podwaliny przyszłego postrzegania świata. To właśnie on - młody i rzutki artysta - architekt i fotograf kształtował jej charakter, otwierał ją na świat, wpływał na przyszłe wybory. Nie zdając sobie sprawy z tego, że ma u swego boku taką wierną orędowniczkę wygłaszał opinię i zwierzał się jej ze swych planów. A w sercu Zosi kiełkowała nadzieja, że może kiedyś nadejdzie taki dzień, że Marcin zobaczy w niej nie tylko rezolutną nastolatkę, ale i kobietę.
To dla niego dziewczyna zdecydowała się zdawać na anglistykę w Warszawie i to przez niego zachorowała kiedy ogłosił wiadomość o swoim rychłym ślubie. Mimo tego, że usilnie starała się wyrzucić go z serca, były to próby z góry skazane na porażkę - ona żyła nim i oddychała. Nawet wtedy, kiedy poznała Witka, zdolnego fotoreportera, to Marcina podświadomie stawiała na jego miejscu, to jego usta całowała. Nawet, kiedy nosiła na ręku córkę Marcina, wyobrażała sobie, że to ich dziecko. Jednocześnie starała się normalnie żyć, a studia okazały się na tyle angażujące, że poza spotkaniami w gronie studentów praktycznie nie miała na nic czasu. Przelotne związki, niezobowiązujące spotkania - żaden chłopak nie był dość dobry, żaden nie mógł dorównać ideałowi.
Koniec nauki przypadał na burzliwe lata, czasy strajku okupacyjnego, wydarzeń marcowych w Bydgoszczy, „Solidarności” czy stanu wojennego. Te zwrotne momenty w historii Polski stanowią tło dla przeobrażania się Zośki z nastolatki w młodą kobietę, absolwentkę anglistyki, a następnie kobietę pracującą. Ukończony kurs pilotów wycieczek zagranicznych zaowocował przygodą z „Orbisem”, zaś perfekcyjny angielski, umożliwił pracę jako tłumaczce czy nauczycielce. Jednak motorem napędowym była nie przyszła kariera czy dorosłe życie, ale właśnie Marcin, który rozstał się z żoną.
I kiedy wydawałoby się, że nic nie może zmącić ich szczęścia, a lukratywny kontrakt Marcina we Francji zabezpieczy ich finansowo, mężczyzna słyszy diagnozę - guz mózgu. Czy życie u boku Marcina, nie ideału, ale mężczyzny krwi i kości, na dodatek chorego, okaże się tym, o czym Zosia latami marzyła i za czym tęskniła? Czy będzie w stanie zaakceptować rozliczne wady ukochanego i czy znajdzie w sobie tyle siły, aby wytrwać, nawet wtedy kiedy Witek wyzna jej miłość?
„Tryb warunkowy” Hanny Cygler to książka wyjątkowa w swej prostocie. Autorka operując słowami dociera do naszych dusz, a stworzeni przez nią bohaterowie - do naszych serc. Zośką, Marcinem, Witkiem czy innymi, wśród plejady pojawiających się postaci, może być każdy. Zwyczajni, a jednak tak niezwyczajni, uosabiają nasze marzenia, tęsknoty, żądze sprawiając, że na kartach książki żyją nie oni leczy my sami. Autorce udało się znaleźć równowagę pomiędzy wydarzeniami w ówczesnej Polsce, a osobistymi problemami bohaterów - obie te sfery przeplatają się, nie mogąc bez siebie istnieć, nam zaś przybliżają emocje tych, którzy byli bezpośrednimi uczestnikami strajków czy ofiarami represji ze strony rządu. Cygler daleka jest jednak do upolityczniania swojej powieści, bowiem to uczucia i życiowe wybory stanowią jej sedno. Wybory niekiedy błędne, uwarunkowane fałszywym postrzeganiem rzeczywistości czy też … miłością.
Po lekturze pozostaję w romantyczno- filozoficznym nastroju, cierpiąc z Zośką, zastanawiając się nad swoją pierwszą miłością i czekając, aż będę mogła poznać dalsze losy bohaterki „Trybu warunkowego”.

Justyna Gul, wortal literacki granice.pl

Tryb warunkowy - recenzje

„Zosia od pierwszych stron budzi sympatię. Ładna, ambitna, inteligenta, trochę pyskata,
używająca ciągłej ironii. Jej histeryczno-emocjonalna faza uczuć, kolejne porcje
nieszczęść i niepowodzeń miłosnych gwałtowne ściskały mnie za serce. Wszystkie jej
stany przeżywałam razem z nią. Studia, imprezy, mieszanie u cioci Stasi, a wtedy
atmosfera nie sprzyjała studiowaniu. Pierwsze strajki, powstawanie "Solidarności" -
Zosia znajduje się w centrum tych wydarzeń.

Przepiękna książka... Wzruszająca, o trudnych miłosnych wyborach w jeszcze bardziej
skomplikowanej rzeczywistości, na tle przełomowych wydarzeń politycznych."

Blog „Gorąca czekolada z cynamonem″

„Tryb warunkowy” to moje pierwsze spotkanie z twórczością Hanny Cygler i mam nadzieję, że

nie ostatnie, bo lektura debiutanckiej książki autorki, sprawiła mi wiele radości, wybuchów
gwałtownego śmiechu, ale także mniejszych i większych smutków.

Powieść napisana lekkim, potocznym językiem, charakterystycznym dla
danego okresu, niesie ze sobą multum uczuć, bohaterzy to cała plejada
unikatowych, ekspresywnych postaci, którzy bawią do łez, zarażają
optymizmem, ale też przeżywają dramaty i porażki, wprowadzając
czytelnika w stan emocjonalnego rozdygotania.

Zosia to postać, wróć, dziewczyna, której nie sposób nie polubić, jej cięty język i
skłonność do ironizowania, bywa bardzo... interesująca, poza tym ta energiczna osóbka,
ma niebywałą skłonność do pakowania się w kontrowersyjne sytuacje. Towarzyszący jej
przyjaciele i znajomi, to w niczym nie ustępujące jej wulkany energii, które w połączeniu
z przebojową Zosią są pikantno - słodką kwintesencją tej powieści.

Dużym plusem książki jest realne tło, na którym zachodzą przełomowe
wydarzenia polityczne, wprowadzenie stanu wojennego, internowania, manifestacje,
godzina policyjna. Związana z owym czasem niepewność i obawa o każdy kolejny dzień,
przenosi jak wehikuł czasu w przeszłość. Hanna Cygler bardzo prawdziwie opisała
tamtejszą rzeczywistość oraz zachodzące w niej zmiany, nie tylko polityczne. Dołączyła
klimat domowych prywatek, gustownych lokali, zagranicznych wyjazdów, jak również
zapach perfum YSL" 

Blog „Książkowe czary mary”

Autorka w jednym tyglu miesza romantyzm Danielle Steel, sensację a la Jackie Collins, seks w stylu Jilly Cooper. Doskonała mieszanka postaci, zabawnych sytuacji i walki z codziennością zakochanych kobiet i mężczyzn.

lubimyczytac.pl

3 razy R - recenzje

Historie tych trzech kobiet wciągają. Czyta się je szybko, niecierpliwie, by jak najprędzej dowiedzieć się, co będzie dalej.

Oliwia

Nareszcie coś lekkiego, a jednocześnie zdumiewająco prawdziwego. Książka jest mocno osadzona w realiach polskich, a konkretnie w realiach Trójmiasta. I to jest piękne. Bohaterki mogły być moimi przyjaciółkami albo nawet mną. Rewelacja!

Małgorzata Grabarczyk

Ta książka chyba głównie adresowana jest do kobiet ale i ja, choć kobietą nie jestem szybko i z przyjemnością ją przeczytałem. Obraca się wokół życia grupy 30-40-letnich przyjaciół i różnych układów w relacjach damsko-męskich. Na pozór typowa fikcja, ale przypuszczam, że wiele osób po chwili zastanowienia dostrzeże w swoim otoczeniu bardzo podobne typy osób, zachowania i układy. Tak więc wbrew pozorom ta książka jest blisko prawdziwego życia. A przy tym jest świetnie napisana - z dobrym tempem i intrygującym rozwojem akcji. Naprawdę ciężko przerwać czytanie, o czym przekonałem się sam, przewracając ostatnią kartkę o 3 w nocy.

 

Jarek Komorek 

 

„Czytałem tę powieść z wielkim zainteresowaniem. Wartka akcja, dobre dialogi i atmosfera tajemnicy czynią z niej bestseller”.

Zygmunt Broniarek

Kolor bursztynu - recenzje

Autorce w znakomity sposób udało się wprowadzić w świat literacki bursztynową rzeczywistość Gdańska. Od bursztynowych kolorów oczu, włosów, tejże barwy koniaku, po fachowy opis pracowni i prowadzonych w nich działań rzemieślniczych. Prześwietla ukrywane w sejfach i strzeżone pilnie nowe wzory biżuterii. Wspaniale ukazuje ciężką pracę od pomysłu - przez projekt - do realizacji, wraz z przeciwnościami jakie mogą towarzyszyć temu twórczemu procesowi.  .

Jeśli dodamy do tego fantastyczną promocję bursztynowych wyrobów w postaci zaręczynowego pierścionka z bursztynem, czy bursztynowej kolii zdobiącej pannę młodą, to nie pozostaje nic innego jak zabrać się do lektury. Kto komu pomógł zameldować się u św. Piotra i jakie były losy biżuterii z bursztynem oraz ich twórców? Przekonajcie się Państwo sami.

Piotr Kowalczuk „Bursztynisko”

Bratnie dusze - recenzja

Mówią, że nie szata zdobi człowieka. Nie zdobi. Mówią, że okładka w książce nie jest najważniejsza. Nie jest. Mówią też jednak, że pierwsze wrażenia jest najważniejsze. I tak było ze mną w przypadku książki Bratnie dusze Hanny Cygler. Miałam opory, żeby po nią sięgnąć, chociaż dzisiaj już nawet nie potrafię powiedzieć, skąd się wzięły. Przekonała mnie okładka. Nie, nie jest mega magiczna. Jest ciekawa i zatrzymuje wzrok, zapraszając do poznania zawartości.
 
Weronika, Aldona i Michalina, pomimo różnicy wieku oraz diametralnie różnych charakterów, są przyjaciółkami. Łączy je miłość od sztuki. Weronika i Aldona tworzą ją, są malarkami, Miśka zaś pisze o niej jako dziennikarka kulturalna. Pewnego dnia w życie kobiet wkracza Marek Marczyński, wraz z ogromnym bagażem tajemnicy. Aldona, schwytana w sidła miłości i namiętności odsuwa się od najbliższych osób. W tym samym czasie Weronika również ulega sile namiętności. Na skutek romansu rozpada się jej szczęśliwa rodzina. Miśka tymczasem, walcząc z przeciwnościami losu oraz chronicznym brakiem czasu podejmuje walkę o przyjaźń i przyjaciółki. Czy złamana noga Aldony oraz nagłe pojawienie się krytyki obrazów Weroniki są kwestią przypadku, czy ktoś dopomógł losowi? I kim tak naprawdę jest tajemniczy Marek Marczyński, który wzbudza niepokój już od chwili pojawienia się na kartach powieści? Po odpowiedź na te i wiele innych pytań odsyłam do książki Bratnie dusze.
 
Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na sposób, w jaki Hanna Cygler wykreowała swoich bohaterów. Każda postać jest inna, każda stanowi indywidualność, posiada cechy charakterystyczne dla siebie, a jednocześnie każda jest ludzka. W Bratnich duszach nie ma ideałów, wzorów, które należy naśladować ani niepodważalnych autorytetów. Są ludzie i ich słabości, co sprawia, że fikcyjne postacie są czytelnikowi bliskie, chętnie spotkałby je na ulicy i porozmawiał jak z sąsiadem. Z mistrzowską wręcz precyzją została wykreowana Michalina. Niby kobieta fatalna, niby pechowiec, niby trochę egoistka, niby niezdara, ale właśnie przez to przesympatyczna, zabawna i dziwnie mi bliska osoba.
 
Akcja Bratnich dusz nie jest oderwana od problemów społecznych. Pojawia się tu wzmianka o likwidacji stoczni Gdańskiej oraz problem bezrobocia ludzi, którzy tam pracowali. Artyści, aby zdobyć środki, niezbędne do życia nie mogą się w całości poświęcić sztuce. Redukcja etatów dotyka również dziennikarzy. Życie bohaterów jest podporządkowane pracy, więc tak bardzo bliskie współczesnemu czytelnikowi.
 
Bratnie dusze to powieść obyczajowa z nutką romansu, szczyptą sensacji, odrobiną zabawy detektywistycznej oraz całą gamą emocji, zdobywających serce czytelnika. Jest to opowieść o przyjaźni, która nie boi się poświęceń, o marzeniach, pragnących spełnienia pomimo przeciwności oraz o ludzkich słabościach, które składają się na prawdziwe człowieczeństwo. Lektura obowiązkowa dla miłośników dobrej literatury.
 
Aneta Rzepka, autorka, blog: http://recenzje-elwira.blogspot.com/2012/08/bratnie-dusze.html
Książki, magazyn literacki, kwiecień 2012

 

Bratnie dusze - recenzje

Bluszcz, marzec 2012

Czas zamknięty - recenzje

Dopiero co opierzony młody inteligent wciągnięty jak wszyscy wówczas w zabójczy mechanizm wojny, zniszczenia i śmierci zmuszony jest uciekać przez Königsberg, na Litwę.
Tam poznaje prawdziwy obraz wojny, nie tej od bombardowań miast, lecz tej od systematycznego ludobójstwa, budynek po budynku, dom po domu. Wyłapującej bogu ducha winnych ludzi, pustoszącej psychikę, zostawiającej w sercu żywą zadrę a potem obojętność na ludzką zagładę. Pozostaje wówczas jedyna alternatywa, przeżyć...
Sploty zdarzeń następujących po sobie, a szczególnie poszukiwanie ukochanej Lili, to jakby wschodnia odyseja - przeplatana okrucieństwem i próbą ocalenia w sobie resztek człowieczeństwa. Niewiadomą jest zawsze cena, jaką trzeba na końcu zapłacić...

Hanna Cygler sprawnie, bez zbędnego eksperymentowania formą, opowiada nam tę wielowątkową historię rozpisaną na wielogłosy występujących w niej bohaterów.

 

Gabriel L. Kamiński PORTAL KSIĘGARSKI  www.książka.net.pl

ocena – 5 gwiazdek

Głowa anioła - recenzje

Chwilami czytelnik dostaje aż kołowacizny: kto, z kim, za co, po co i dlaczego. 

Pomimo wszystko polubiłam prozę pani Cygler. Dobrze się czyta: dobrze przemyślana intryga, realistyczne dialogi. Słowem - polska powieść przygodowa dla kobiet z elementami miłosnymi i kryminalnymi. 

 

Nawojka

Odmiana przez przypadki - recenzje

Nieopanowany optymizm czyli prosta recepta Hanny Cygler na szczęście.

Ze wstydem przyznaję, że po książkę Hanny Cygler (a tak naprawdę Anny Kanthak) sięgnęłam po raz pierwszy. Autorka ma już na koncie 11 tytułów, ale jakoś nie złożyło się. Niewiele zatem wiem o wcześniejszych losach rodziny Halmanów i jak się okazało - nic nie szkodzi. Można bowiem kilka tytułów potraktować jak sagę rodzinną, ale można też przeczytać dowolną powieść i poczuć się usatysfakcjonowanym. Zaświadcza to o dobrym warsztacie pisarki.

Rzecz dzieje się współcześnie, dla mnie nawet - tu i teraz, bowiem autorka jest gdańszczanką (ja - gdynianką) i umieściła akcję swojej ostatniej powieści min. w Trójmieście, w ostatnich latach. Nie to jest jednak najważniejsze. Jej bohaterowie żyją pełnią życia! Są autentyczni. Zakochują się, czasem nie w tym, w kim trzeba, kochają, zdradzają, chorują, są prześladowani, dorabiają się, mają dzieci - czasem też przedwcześnie... Wreszcie, opłakują bliskich. Ale w każdej sytuacji, prędzej czy później, znajdują swoją dobrą, właściwą drogę, nasyceni optymizmem autorki. Hanna Cygler każe im drążyć niedomówienia, szukać właściwych rozwiązań, naprawiać błędy.
Tempo akcji jest doprawdy zawrotne. Zosia Halman, matka 11-letniej Wiktorii (córki Halmana) i dwuletniego Tośka (syna Franka Reinerta) dopiero co zostaje wdową po zastrzelonym Reinercie, a już za chwilę wraca do pierwszego męża - Witka Halmana.
Ten jako gwiazda telewizyjnego dziennikarstwa pakuje się naturalnie w kłopoty i marzenia o sielance rodzinnej z mamą, tatą i dwójką dzieci trzeba odłożyć na czas jakiś. Ktoś paskudnie wrabia Halmana na antenie, co kończy się zawaleniem całej kariery. Na szczęście Zosia posiada hotel i restaurację, talent do biznesu, a przy okazji mnóstwo przyjaciół i krewnych, którzy, tak się składa, zawsze szukają u niej rady i pocieszenia. Rodzina jest liczna, bo to i pierwsze żony, i drudzy mężowie, i dzieci z rozmaitych etapów tych związków, ale wszyscy żyją w zgodzie, zarażając czytelnika pragnieniem doświadczania podobnych uczuć. Trochę może zażartowałam, ale proszę mi wierzyć, nie ma takiej wpadki życiowej, na którą pogodna i optymistycznie nastawiona do życia (tak przynajmniej po lekturze jej książki mi się wydaje) Hanna Cygler nie miałaby plastra miodu. Czyta się więc to przyjemnie i odłożyć się nie chce.

Autorką recenzji jest Anna Jaszowska, tekst ukazał się 8 stycznia na stronach serwisu NaszeMiasto.pl

Tekst ze strony wydawnictwa Rebis